zawsze się muszę za czymś nalatać a potem ni stąd, ni zowąd pojawia się owe COŚ gdzieś gdzie (;p) chodzę regularnie :c złośliwość rzeczy martwych.
masełko faktycznie jest aromatyczne i lekkie, pachnie dość specyficznie, jednak mnie ten zapach wybitnie przypadł do gustu, jest inny niż wszystkie (przynajmniej w odczuciu mojego Pana Nosa) i utrzymuje się na skórze, że tak powiem... 'delikatnie' i 'nienachalnie'.
jako jedynym smaruję się nim z rana, kiedy się najzwyczajniej w świecie gdzieś spieszę, ponieważ wszystkie inne nawilżające specyfiki do ciała są tak zabójczo "szybko wchłaniające", że nawet minimalna ilość brudzi mi całe ubranie i to OKROPNE uczucie kiedy wszystko się lepi do ciała :E
wystarczy na prawdę nieduża ilość by pokryć dużą powierzchnię jakieś, hm, partii ciała, ponieważ masło się świetnie rozsmarowuje!
jak już wspomniałam szybko się wchłania i pozostawia skórę miękką, nawilżoną, gładką, pojędrnioną i przyjemną w dotyku ; )
kiedy go otwarłam za pierwszym razem, pomyślałam 'raczej sobie długo nie poużywam...', ale myliłam się.
zapłaciłam za owe cudo około 8 złotych z groszami za 200 ml ; )
cena w stosunku do jakości jak najbardziej na miejscu.
jedynym minusem dla mnie jest dostępność, raz masełka są w rossmannie oraz naturze, raz ich nie ma i trzeba najwyraźniej kupować na zapas jak się już jakimś cudem trafi na nie.
z początku kupiłam je w zamiarze 'kremowania włosów', ale za bardzo się z moimi włosami nie polubił :c jednak wciąż w tej kwestii numerem jeden pozostaje anida, krem do rąk z woskiem pszczelim i olejem makadamia ; )
a teraz mam ochotę na peelingi green pharmacy (cukrowe, za solnymi nie przepadam), jeszcze nie miały okazji wpaść w moje ręce, ponieważ o ile masła od czasu do czasu się pojawiają o ile peelingi oglądam jedynie w sieci ;d
a oto owoc, który ostatnio pochłaniam tonami! a co! jest sezon to trzeba korzystać! ; )
przyznaję się do truskawkowego nałogu.

Skusiłaś mnie, muszę poszukać tego masełka w moich drogeriach, pozdrawiam
OdpowiedzUsuńChcę je:))!! Widzę już przez ekran, że masło jest boskie :D A ja truskawek jeszcze w tym roku nie jadłam, ale pewnie już lada dzień...:))
OdpowiedzUsuńMusze go poszukać gdyż mam ochotę wypróbować coś nowego, a to brzmi ciekawie ;)
OdpowiedzUsuńTeż chcę to masełko ;)
OdpowiedzUsuńZERO ZAKUPÓW KOSMETYCZNYCH!
OdpowiedzUsuńPamiętaj Angela, nie możesz nic kupić!
Nie kuuś ;(
chciałabym go! i polskie truskawki też bym chciała! :D
OdpowiedzUsuńU mnie też czeka takie masełko:)
OdpowiedzUsuńMam masło z tej serii, ale jeszcze go nie stosowałam. Muszę zużyć to, co pootwierane, obecnie zużywam kawową Joannę :)
OdpowiedzUsuńwszystko na tak, opakowanie, konsystencja, cena, nic tylko kupować, rozejrzę się za tym masełkiem
OdpowiedzUsuńWidzę nie ja jedna nam ten nałóg :D Uwielbiam masła do ciała :)
OdpowiedzUsuńchciałabym takie cudo :D
OdpowiedzUsuńTruskawki uwielbiam i żałuję, że najeść można się nimi tylko w sezonie;/
OdpowiedzUsuńA masełko wygląda bardzo kusząco. Widziałam w aptece niedaleko mnie, więc może się skuszę ;)
Hmm masło wygląda całkiem zachęcająco. Może kiedyś wypróbuję. :)
OdpowiedzUsuń