sobota, 16 stycznia 2016

Niedziela dla włosów, pierwsze samodzielne farbowanie

Tak jak w tytule - muszę się Wam koniecznie pochwalić, chociaż nie ma czym, ale dla mnie to wielki wyczyn ;d Nie farbowałam włosów 6 tygodni, kolor był już średni, a odrost miał koło 2 cm. Niestety, mama nie mogła mi pomóc w tym terminie kiedy chciałam, a ja nie mogłam już czekać więc postanowiłam zaryzykować i zafarbować włosy sama. Ostatni raz robiłam to kilka lat temu, kiedy włosy były do ramion, więc strach był. Tym bardziej, że henny sama nigdy nie nakładałam, a mama zawsze relacjonowała mi to jako straszne przeżycie ;d
Stawiłam temu czoło i wyszło nie najgorzej. Na pewno sama aplikacja henny i farby zajęła mi mniej czasu niż zawsze mamie. A efekt jest chyba taki sam : )


Farba to standardowo Allwaves 8.4 miedziany jasny blond z wodą 6%. Henna rozrobiona moim sposobem http://www.sophieczerymoja.pl/2014/11/niedziela-dla-wosow-jak-uzyskac.html
tyle, że z dodatkiem przypraw: łyżeczka cynamonu, łyżeczka kurkumy i duża szczypta imbiru.
Podczas aplikacji henny oczywiście cała łazienka nadawała się do mycia. Ja oczywiście też ;d Jednak bardzo zaskoczyła mnie jedna rzecz - henna rozprowadzała się bardzo gładko, właściwie niczym odżywka. Moim zdaniem to zasługa dodatku miodu w większej ilości, ponieważ dałam aż trzy łyżki miodu lipowego. On nadał jej poślizgu i zdecydowanie ułatwił cały zabieg. Jeśli macie problemy z nakładaniem henny, a miód Wam nie przeszkadza to polecam ;)
Zdjęcia były robione w czwartek, kiedy jeszcze świeciło słońce i nie było śniegu. Teraz kiedy na dworze mróz powinnam siedzieć otulona w tego miłego towarzysza KLIK pogryzając to KLIK.Wszystko oczywiście dla zdrowia włosów ;p Nerkowce są pyszne.
Włosy zostały naolejowane na całą noc mieszanką Ecolab arganowego i olejku z marakui. Mam wrażenie, że ten drugi niestety średnio pasuje moim włosom. Nie są po nim tak gładkie, jak potrafią czasem być. Używałam go już kilkakrotnie solo lub w połączeniu i zawsze nie jestem zadowolona. Chyba więcej już nie powinnam.
Rano włosy umyłam dwukrotnie szamponem uspokajającym Ecolab. Za chwilę będziecie mogły o nim poczytać na blogu : )
Zamiast maski szybka odżywka Elseve, Magiczna moc olejków zaaplikowana na 3 minuty. Ładnie, orientalnie pachnie i lekko wygładza włosy. Nie czyni cudów, ale ma silikony, więc na taką pogodę jak znalazł.
Włosy wysuszone suszarką z letnim nawiewem po zabezpieczeniu olejkiem Mythic Oil. Co sądzicie o tej lokówko-suszarce? KLIK. Jest taniutka i się zastanawiam nad zakupem.

Jeśli szukacie dobrej i smacznej oliwy z oliwek to polecam tą z Lidla KLIK jest pyszna i w dobrej cenie. Można w niej moczyć chlebek albo nakładać na włosy.

czwartek, 14 stycznia 2016

Goose Creek, Carrot Cake, Wosk zapachowy

Kolejne łakocie od Goose Creek.
Uwielbiam tą markę i będę wam polecać do znudzenia;d
Ciasto marchewkowe to jedno z moich ulubionych jesiennych przysmaków. Choć po jesieni nie ma już śladu zapach takiego ciasta możemy mieć na wyciągnięcie ręki.


Wosk pachnie jak najprawdziwsze wypieki. Kiedy go zapaliłam mój Narzeczony spytał: co dziś dla mnie pieczesz? : )
Nie piekłam nic i był bardzo zawiedziony, że to tylko wosk.
Wielkim atutem jest to, że wystarczy chwila, by wosk się rozpuścił i zaczął wydzielać zapach. Już po pięciu minutach zaczynam czuć delikatny aromat, który po kwadransie już jest bardzo intensywny.
Jedna kostka wystarcza na około 6 godzin palenia, co jest świetnym wynikiem. Zapach roznosi się po całym domu w oka mgnieniu, a co najlepsze, jest wyczuwalny jeszcze na drugi dzień.
Sam zapach jest niesamowicie przyjemny, bardzo ciepły, domowy, przytulny. Wprawia mnie w spokojny nastrój chwil spędzonych przy kawie i ciastku.
Wosk pachnie korzennym ciastem marchewkowym, a więc nutą główną jest słodka marchewka z dodatkiem korzennych przypraw - cynamonu, imbiru, kardamonu, gałki muszkatołowej. W tle pobrzmiewa trzcinowy cukier i śmietanka kremówka.
Całość jest niezwykle apetyczna, słodka, ale rozgrzewająca, lekko pikantna. Aromat jest bardzo realistyczny, idealnie oddaje zapach prawdziwego, świeżo upieczonego ciasta marchewkowego.
Zdecydowanie fanom zapachów jedzeniowych, słodkich przypadnie do gustu.
Ja w swojej kolekcji mam głównie takie zapachy i przyznam szczerze, że mam ochotę na coś innego.
W tej chwili na stronie PachnącaWanna, gdzie można kupić zapachy Goose Creek trwa promocja i prawie wszystkie zapachy są przecenione. Nie sprzyja to oszczędzaniu ;d
Woski są obecnie w cenie 17 zł : )

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Dlaczego wolę kręcić włosy na lokówkę?

Post miał się pojawić wczoraj, ale niestety coś poszło nie tak i kiedy już go kończyłam, blogger postanowił mi go usunąć ;c Pisze więc go od nowa z filiżanką kawy u boku. Zima w pełni, choć śniegu za dużo już nie ma. Moja skóra źle reaguje jednak na wszechobecne kaloryfery. U siebie w pokoju staram się nie grzać, ale u Narzeczonego grzejniki pracują ciągle i to nie na małej mocy. Pomyślałam, żeby mu sprawić tam coś co złagodziłoby suche powietrze KLIK macie z tym jakieś doświadczenia? Warto kupić?

Zwykle tak to jest, że próbujemy walczyć z tym co dała nam matka natura. Ja jako właścicielka prostych jak druty włosów od zawsze chciałam mieć kręcone. Pamiętam jak jeszcze w podstawówce pytałam się mamy czy mogę sobie zrobić trwałą. Jak łatwo się domyśleć spotkałam się z odmową. Potem kiedy już trwałą mogłam zrobić bez jej zgody odciągnęły mnie od tego ciemne strony tego zabiegu, począwszy od zniszczeń.
Pozostaje więc stylizować włosy samemu. Jak to się u mnie kończy pokazywałam ostatnio we wpisie http://www.sophieczerymoja.pl/2016/01/jak-poradzic-sobie-z-poplatanymi-wosami.html.
Włosy były kręcone na opaskę, którą niestety musiałam przeciąć, ponieważ inaczej nie dało się uwolnić z niej poplątanych włosów. Z dwojga złego lepiej ciąć opaskę, niż włosy ;d Taka sytuacja zdarza się u mnie notorycznie, odkąd mam długie włosy.


Kiedy były sporo krótsze nie było takiego problemu - wszystko ładnie i szybko się nawijało, mogłam tak nawet spać i nic się nie kosmaciło, rano bez problemu odwijałam włosy i cieszyłam się skrętem bez utrwalania przez cały dzień. Przykład tutaj: http://www.sophieczerymoja.pl/2014/03/niedziela-dla-wosow_16.html
Te czasy jednak odeszły w zapomnienie ;c
Kolejnym minusem jest dość nieprzewidywalny efekt - niby nawijam kosmyki tak jak ostatnio, kiedy efekt mi się podobał, a nagle po rozpuszczeniu widzę coś zupełnie innego. W takim wypadku trudno jest nadać fryzurze nowy kształt i najczęściej trzeba coś upiąć, podpiąć.
Niestety, loki uzyskane metodami bez ciepła są u mnie całkowicie nietrwałe. Nie zależy to od czasu, na jaki włosy nawinę, ponieważ robię to zarówno na dwie godziny jak i na całą noc. Bez porządnej dawki pianki i lakieru nie ma mowy o trwałości powyżej godziny.
Z kolei wszystkie stylizatory również niszczą, lakier wysusza, skleja. Potem mam problem, żeby po całym dniu włosy rozczesać, w efekcie czego tracę ich sporo, kruszą się, łamią.

Z lokówką jest zupełnie inaczej i moim zdaniem biorąc pod uwagę wszystkie plusy i minusy każdej metody, wygrywa u mnie lokówka.
Przede wszystkim czasowo wychodzi to podobnie - stylizacja lokówką zajmuje mi około 15 minut. Tyle samo ile nakręcanie włosów, z tym, że potem trzeba spędzić długie godziny czekając na efekt, a tutaj mam go od razu. Jeśli jesteśmy już przy efekcie to przy dobrej obsłudze sprzętu i odrobinie praktyki możemy wyczarować na włosach zarówno luźne loki, fale jak i cieńsze loczki. Przy tym uzyskujemy to co chcemy, niema elementu zaskoczenia. Chcę luźne fale kręcę grubą końcówką, chcę dużo drobnych loczków kręcę drobne pasma na mniejszą średnicę końcówki.


Najważniejszą przewagę lokówka ma, jeśli chodzi o trwałość. Loki po lokówce nawet bez żadnego utrwalenia trzymają się u mnie przez cały dzień, oczywiście, jeśli nie ma deszczu i dużego wiatru ;d Zazwyczaj przed kręceniem nakładam piankę i wtedy mogę mieć pewność, że fryzura będzie trwała. Pianka nie usztywnia włosów, w każdej chwili mogę je przeczesać palcami. Nie muszę używać lakieru, ponieważ jest on zbędny, dzięki czemu włosy nie plączą się, nie sklejają i pod koniec dnia nie mam problemu by je rozczesać dokładnie przed myciem.
Reasumując - nie tracę tyle nerwów, nie łamię włosów, nawet czasem oszczędzam czas. A zyskuje trwały efekt, taki jaki chcę.


Jedyne co może niepokoić to fakt, że temperatura niszczy włosy. Oczywiście przy włosach zniszczonych nie polecam stylizacji na gorąco, ale jeśli mamy zdrowe, zadbane włosy to nie widzę powodu, by tego nie robić raz na jakiś czas. Ja nie zauważam u siebie żadnych efektów ubocznych. Ważne by uzbroić się w odpowiedni sprzęt - dobra lokówka z regulacją temperatury, odpowiednią powłoką nie zrobi krzywdy. Może chciałybyście poczytać o tym jak wybrać dobrą lokówkę? : )

PS. Wiem, że to prezent dedykowany babci, ale sama bym takim nie pogardziła. Ten wzór w kropeczki jest przesłodki KLIK.

Przykładowe linki do postów na naszym blogu gdzie można zobaczyć efekt na włosach po kręceniu lokówką (1,2) oraz na opaskę (3,4):
1. http://www.sophieczerymoja.pl/2015/05/niedziela-dla-wosow-remington-your-style.html
2. http://www.sophieczerymoja.pl/2015/06/niedziela-dla-wosow-loki-na-lokowce.html
3. http://www.sophieczerymoja.pl/2015/07/niedziela-dla-wosow-henna-nowosci.html
4. http://www.sophieczerymoja.pl/2015/09/niedziela-dla-wosow_6.html

Więcej z zakładce "Włosy" : )

M.

niedziela, 10 stycznia 2016

niedziela dla włosów, po podcięciu...

... cięcie co prawda to około 3 cm, których praktycznie nie widać, ale od razu lepiej się czuję. Uwielbiam 'świeże' końcówki włosów ;3
Muszę Wam powiedzieć, że dziś efekt ze zdjęć nie licuje z tym jak moje włosy wyglądały w rzeczywistości (sama nie wierzę, że to piszę, serio) ;d Dużo bardziej przypadły mi do gustu kiedy po ich roztrzepaniu z nawijania na jeden rulonik papieru do pieczenia spojrzałam w lustro. Dodatkowo są takie delikatne w dotyku i nawilżone aż po same końce ;3 Również skręt jest zadowalający - lubię lekki falujący dół włosów : ) Taka miła odmiana, ponieważ w ostatnim poście były dość napuszone w mojej opinii - mowa o włosach z posta 'Włosowe postanowienia' klik, klik : )
Dziś jak widzicie typowa Niedziela - w szlafroku ;d
Zauważyłam, że moje włosy najlepiej się prezentują po maskach DIY - które 'uwzględniają' równowagę proteiny-emolienty-humektanty. Tak też właśnie stało się na dzisiejszej NdW. Choć moje włosy najlepiej reagują na żelatynę (proteiny) dziś zastąpiłam ją jednym żółtkiem : ) Zacznijmy jednak od początku:
Olejowanie: na długość jak również skórę głowy nałożyłam Orientanę, Ajurwedyjską kurację do włosów. Z racji tego, że sobota (bo to właśnie wczoraj odbyła się moja pielęgnacja włosów) upłynęła pod znakiem intensywnych porządków, przechodziłam z Orientaną na głowie ponad 4 godziny. Moje włosy lubią długie 'olejowanie' : )
Maska DIY: rozmieszałam łyżkę miodu (humektant - mam dokładnie ten 1 kg (huzar) klik, tata zaszalał na promocji i tym razem nie szkoda mi miodku do masek ;d bardzo mnie to cieszy zważywszy na fakt, że często stosuję) wraz z 2-3 łyżkami oliwy z oliwek (emolienty) oraz jednym żółtkiem (proteiny) po czym nałożyłam na naolejowane włosy - zauważyłam, ze dużo lepsze efekty odnotowuję na włosach po takich 'dokładankach' (;d). Muszę jednak zaznaczyć, że z moich włosów wszystko łatwo zmyć i nie mają tendencji do szybszego przetłuszczania, także mogę sobie na taką bogatą pielęgnację pozwolić z czystym sumieniem : )
Mycie: emulgowanie (teraz właściwie w pielęgnacji moich włosów bez emulgowania ani rusz, jest to gwarancja domycia włosów już za pierwszym razem nawet tak delikatnym szamponem jak na przykład EcoLab. Na zmoczone wodą włosy nałożyłam maskę Kallos, Color przez 3-4 minuty lekko je masując. Następnie spłukałam i przystąpiłam do właściwego mycia szamponem EcoLab uspokajającym do wrażliwej skóry głowy - już planuję zakup innego szamponu tej marki, zakochałam się w nim : )
Dla ułatwienia rozczesywania przeciągnęłam na pół minuty po włosach maską Kallos, Cherry, która moim zdaniem jest chyba najgorszym Kallosem z jakim miałam styczność ;d Na szczęście już się kończy a ja wybiorę się do Hebe po nowe maski do włosów i przy okazji załapię się na tą promocję na oleje naturalne klik, klik ;3 Dawno nie kupowałam nic nowego!
Płukanka: na jeden litr chłodnej, przegotowanej wody wsypałam jedną płaską łyżeczkę mąki ziemniaczanej (taki przepis znalazłam u BlondHairCare) - był to mój pierwszy raz z płukanką tego typu, ale zwykle wypowiadam się na temat danego produktu po jakiś 3 użyciach : ) Dodanie skrobi ziemniaczanej do maski nie dawało u mnie spektakularnych efektów, ale płukance dam jeszcze ze dwie szanse na moich włosach : )

Co prawda jutro nie będę mieć chwili by wybrać się do sklepu, ale we wtorek już na pewno kupuję czystka i modlę się, żeby mnie ominęły nieprzyjemności, które wiążą się z rozpoczęciem kuracji. Wybiorę się również po nasiona chia, które aktualnie są w Tesco na promocji, klik (zatęskniłam za nimi kiedy zobaczyłam to zdjęcie (klik) na naszym instagramie) podobnie jak olej kokosowy aż (1000 ml ;3) klik w bardzo przystępnej cenie.

Jak Wasze niedziele? Piszcie albo wrzucie mi link - chętnie poczytam : )

czwartek, 7 stycznia 2016

Włosowe postanowienia na Nowy Rok, Ola

Pojawiła się prośba, która wypłynęła od jednej z Was, żebym przedstawiła swoje ulubione produkty do włosów. Co prawda dziś temat posta zgoła odmienny, ale tematykę 'moich top produktów' poruszę na dniach ;3
Dziś natomiast Włosowe Postanowienia na Nowy Rok : ) Włosów (do poniższych) niestety nie uraczyłam jakąś wymyślną pielęgnacją (takie przyjemności zostawiam na przyszłą niedzielę ;3). Umyłam je jedynie szamponem Pilomax Wax Daily do włosów przetłuszczających się i przeciągnęłam odżywką Nivea Repair&Targeted Care by znów przekonać się o tym, że niestety moje włosy jej nie lubią ;d Chociaż tyle, że ułatwia rozczesywanie! Włosy przeczesałam szczotką z głową spuszczoną ku dołowi, założyłam gumkę i w ten sposób zrobiłam wysokiego kucyka. Włosy zawinęłam na jedną chusteczkę nawilżaną Babydream dzięki czemu powstał koczek na samym czubku głowy. Na zdjęciu poniżej widzicie efekt tuż po zdjęciu chusteczki oraz przerzuceniu włosów do tyłu : )

1. Zagęszczenie włosów - oczywiście powtarzam to już do znudzenia, ale naprawdę bardzo mnie boli te ponad -2 cm w obwodzie kucyka. Tym bardziej, że gęstość włosów będzie bardzo 'przydatna' do realizacji punktu 3. o którym za chwilę! Chciałabym spróbować czegoś nowego (zważywszy na fakt, iż moje nadmierne wypadanie ustało), jestem żądna emocji związanych z tym czy dany produkt zadziała czy też nie ;d Zamierzam kupić polecaną przez Jedną z Was wcierkę EcoLab (z 'szyszkami' ;d) Stymulujące wzrost serum przeciw wypadaniu włosów do włosów suchych i zniszczonych : ) Myślę również o piciu czystka, który na 100% kupię na dniach by jak najszybciej zacząć 'kurację'. Jeśli macie coś skutecznego co przyprawiło Was o 'baby hair busz' to proszę polecicie mi coś!;d Jestem otwarta na sugestie zanim złożę zamówienie w sklepie internetowym : ) Myślałam o tym, żeby wrócić do aktualizacji włosowych gdzie będę dodatkowo załączać zdjęcia tuż po umyciu i rozczesaniu, kiedy moje włosy są jeszcze w miarę proste (by tym samym móc dostrzec czy w ogóle są dłuższe czy też nie : ))
+ Miała któraś z Was tą Kurację Odnawiającą z Garniera Grow Strong? Jest teraz na promocji w Hebe (klik) i tak myślimy nad nią z Moniką.

2. Przyrost włosów - jak widzicie bardziej zależy mi na gęstości niż na długości (choć kiedyś było jakby nie patrzeć na odwrót), ale myślę, że oba punkty ze sobą współgrają i zagęszczenie często idzie w parze z szybszym przyrostem włosów. Zależy mi na około 10 cm w ciągu roku zobaczymy jak wyjdzie to w praktyce. Chciałabym zacząć pić jakieś koktajle już nie tylko z myślą o włosach, ale z myślą o ogólnym wzmocnieniu organizmu, ponieważ jak nie wykaraskam się z jednego przeziębienia wpadam w kolejne i tak w kółko. Myślę z rodzicami nad tym blenderem, klik, wydaje się być okay, a mamie też już trochę takiego ustrojstwa w kuchni brakuje (poprzedni zajechałam ja oczywiście ;d). Przyda się również do robienia masek DIY jak na przykład maska z avocado tudzież banana. Jutro (najprawdopodobniej) podetnę parę cm, mimo tego, że włosy wyglądają dość dobrze - lubię efekt 'świeżych końców' (... które mam nadzieję zapewnią mi nożyczki Jaguar, ponieważ podcinać włosy będzie mama Moniki) : ) a kiedy dodatkowo je zafarbuję by odświeżyć kolor to będę chyba wniebowzięta ;d Planuję post o farbowaniu moich włosów : ) Wiem, że na pewno kilku z Was się przyda, ponieważ pytałyście mnie o to nie raz.
3. Fryzury! Tak, wreszcie dorosłam do tego by zacząć włosy 'jakoś' czesać oraz stylizować (a wszystko zaczęło się tak niewinnie od oglądania na youtubie sposobów na 'no heat curls' ;3). Na szczęście nie mam w domu żadnych 'narzędzi zbrodni' typu lokówka czy prostownica z czego poniekąd się cieszę, ponieważ odnoszę wrażenie, że kierując się szybkością wykonania danej fryzury sięgałabym po nie (oczywiście wszystko w granicach zdrowego rozsądku). Zaczęłam od warkoczy z co pewnie zdążyłyście zauważyć na zdjęciach. Warkocz poniżej zrobiłam pierwszy raz w życiu (aż się dziwię, że on w ogóle jakoś wygląda) i chyba nie wyszedł aż tak źle - oczywiście moją modelką została Monika, która chętnie 'udostępniła' mi swoją głowę ; )

Co jest Waszym włosowym celem na ten rok? : )