czwartek, 21 listopada 2013

Ziaja Med, Matujący krem do twarzy SPF 50+

Jako, że od niedawna zaczęłam kurację retinoidami musiałam pomyśleć na poważnie nad ochroną przeciwsłoneczną.
Kiedy już miałam wybrać się do apteki z myślą, by coś zakupić, nagle przypomniałam sobie, że posiadam w domu krem firmy Ziaja. Przejrzałam na szybko opinie w internecie, na wizażu i na blogach. W większości były one pozytywne także postanowiłam zaryzykować.
Jak na razie... nie pożałowałam : )

Kilka słów od producenta, na zachętę:
Problem: skóra łatwo ulegająca poparzeniom słonecznym oraz reakcjom fotouczulającym, ze zmianami barwnikowymi.
Wskazania: skóra tłusta, mieszana , skłonna do trądziku, z przebarwieniami. Polecany przy leczeniu dermatologicznym oraz po zabiegach medycyny estetycznej. Do stosowania przy ekstremalnym nasłonecznieniu, również dla osób aktywnie uprawiających sporty.
Efekty:
- zapewnia bardzo wysoką ochronę przed promieniowaniem UVA i UVB,
- zapobiega podrażnieniom słonecznym,
- chroni naskórkowe zmiany barwnikowe – znamiona i pieprzyki,
- zabezpiecza skórę przed powstawaniem przebarwień,
- neutralizuje wolne rodniki odpowiedzialne za fotostarzenie,
- skutecznie absorbuje nadmiar sebum,
- pozostawia na skórze niewidoczną warstwę matującą.

Krem ma kolor biały, lekko żółtawy, ale nie bieli wcale.
Filtry fotostabilne, można używać dowolnej 'kolorówki'.
Konsystencja gęsta, rozprowadza się dobrze. Można nałożyć przepisową ilość i wszystko się równomiernie wchłonie.
Nie podkreśla suchych skórek oraz nie zapycha (nie powoduje powstawania nieprzyjaciół czy zaskórników).
Wchłania się całkiem nieźle, nie do matu oczywiście, pozostawia lekki połysk, ale raczej jest to zdrowy błysk, a nie latarnia morska.
Klei się z początku, ale po 5 minutach, kiedy zacznie się wchłaniać, lepkość znika.
Zapach jest bardzo delikatny, nie drażni nosa, kojarzy się troszkę z kremem nivea, tym klasycznym, w niebieskim pudełku.
Dobrze nakłada się na niego makijaż, wszystko trzyma się, nie spływa, nie waży się.
Troszkę bardziej się świecę, szczególnie w ciągu pierwszych 3 godzin po nałożeniu, ale przed południem już wszystko się uspokaja.
Zapudrowany na nim makijaż wygląda bardzo ładnie, jak na moim ulubionym, dziennym kremie, który stosowałam do tej pory.
Nie podrażnia skóry, wręcz delikatnie nawilża i koi zaczerwienienia.
Za to trzeba uważać, jeśli nakładamy go w okolice oczu, ponieważ potrafi szczypać. A kiedy do oczu już się dostanie to będziemy czuć dyskomfort przez dłuższy czas.

Cena to około 15 do 20 zł za 50 ml.
za tą cenę ma ode mnie 6, bo lepszego nie znajdę ; )

na koniec bonus w postaci mojej paszczy, a właściwie mojej 'nowej' pomadki, niemalże handmade ;d
pomieszałam manhattan, soft mat 54L z fioletowym cieniem no name i wyszedł kolor, który marzył mi się od zawsze.
a największym plusem jest fakt, że wciąż jest matowa i trzyma się równie cudnie mimo modyfikacji ;d

14 komentarzy:

  1. Ziaja Med ma dobre produkty. Używam żel oraz krem z serii trądzikowej i bardzo dobrze się sprawują. Nad tym kremem muszę pomyśleć na lato - bladzioch ze mnie więc filtr w sam raz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tobie to idealnie pasują takie odcienie pomadek i mocno podkreślone brwi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję ;* z tym, że z brwiami nie kombinuję nigdy ;d nie są niczym podkreślane : )

      Usuń
    2. No co Ty ? :P to zazdroszczę, bo ogromnie podobają mi się takie mocne brwi <3

      Usuń
  3. ja mam właśnie prolem z filtrami [każdy jeden wysoki tak na mnie zadziałał], że drażnią mi one oczy, oczy są suche i mam uczucie zmęczenia... nie wiem, dlaczego

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety u mnie ten krem się nie sprawdził. Nie dość, że zapchał to jeszcze niemiłosiernie świecił się na pyszczku. NIe dogadał się też z moimi podkładami. Ja jestem na nie ;/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale Ty masz piękne usta :)
    Miałam ten krem w wersji z lekkim podkładem i niestety u mnie się nie sprawdził. Miał ładny odcień i właściwie wszystko byłoby ok gdyby nie fakt, że pozostawiał na twarzy tłusty, lepki film, który mimo przypudrowania utrzymywał się cały dzień. Nie świeciłam się, bo puder go matowił, ale przy dotknięciu skóry czuło się taką nieprzyjemną lepkość, a na skórze swego rodzaju obciążenie. Oddałam dalej w dobre ręce, mam nadzieję, że u nowej właścicielki sprawdza się lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiem co piękniejsze, Twoje usta, czy pomadka na nich!

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. słyszę to pierwszy raz w życiu ;d i mówię TAK! ;d
      <3

      Usuń
  8. u mnie rzadko goszczą kosmetyki z Ziaji ;)

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.