wtorek, 17 listopada 2015

Włosy podczas snu

Pomysł stworzenia wpisu o tej tematyce zrodził się wczoraj wieczorem, gdy po raz kolejny nie wiedziałam co zrobić ze świeżo umytymi włosami na noc.
Niestety, moje włosy muszę myć codziennie, ponieważ źle się czuję, gdy są choć trochę nieświeże. Wiem, że to kwestia przyzwyczajenia i mojego widzimisię  ; ) Mogłabym myć je spokojnie co dwa dni, a jedynie grzywkę odświeżać suchym szamponem czy myć tylko ją rano.
Niestety, moje włosy mają to do siebie, że pełnie swoich możliwości pokazują tylko świeżo umyte, najlepiej gdy już są świeżo wysuszone. Kolejnego dnia, po tych długich kilkunastu godzinach stają się coraz bardziej suche i łamliwe. Doświadczam tego zawsze na drugi dzień po myciu, kiedy rozczesując włosy kilka zawsze się ułamie, do tego końce są suche w dotyku, niemiło się na to patrzy i zawsze wtedy związuje włosy w warkocza czy koka. Robię to po to by je oszczędzić i nie niszczyć bardziej ;d


Zazwyczaj, kiedy tylko mogę myję włosy rano przed wyjściem. Jednak kiedy muszę być gotowa do wyjścia na 7:00 to wolę pospać chociaż do 6 niż o 5:30 wstawać by umyć włosy. Samo umycie zajmuje mi max 10 min, ale niestety suszenie to już kolejne 15. Potem rozczesanie, zabezpieczenie olejkiem i tak mam dodatkowe pół godziny z głowy.
Kiedy wiem, że czeka mnie wczesna pobudka myję włosy wieczorem dzień wcześniej. Wtedy mam czas i na naolejowanie, na maseczkę, a także nie muszę suszyć włosów suszarką. Czasem lekko podsuszam u nasady, a reszta spokojnie schnie sama. Ważne jest to, żeby włosy były w 100 % suche, ponieważ inaczej rano spotkam w lustrze spuszenie ;d
Co z nimi zrobić kiedy jednak już wyschną?

1. Związuję w warkocza.
To najwygodniejsza, najszybsza metoda. Splecenie warkocza zajmuje mi minutę i daje pewność, że fryzura się utrzyma całą noc bez uszczerbku, co jest wielkim plusem.
Minusem jest jednak to, że w jakimś stopniu odkształca to moje włosy, które potem nie są proste, tylko jakby pogniecione. Niestety nie pomaga ani związać je mocniej, by pofalowały się konkretniej ani luźny maksymalnie splot-wtedy też coś się zawsze pognie ;c
Zwykle po warkoczu rano włosy związuje w kolejnego warkocza, na nowo lub upinam w koka.

2. Kok na noc u mnie w ogóle odpada, ponieważ nie dość, że powoduje on spuszenie, szczególnie na końcach, to jeszcze jest mi w nim niewygodnie. Musiałabym robić go ciasno żeby się nie 'rozsypał' podczas snu, a taki jest niezdrowy dla cebulek włosów. Czuję wtedy rano, że boli mnie skalp ;c Lekko skręcony ślimak zaś się rozsypuje nawet nie wiem kiedy. I nieważne czy zepnę go żabkami czy gumką. Niestety, moje włosy po koczku w ogóle się nie kręcą, nie odbijają u nasady i nie zdarzają się żadne te cuda, o których Dziewczyny piszą w sieci ;c


3. Włosy rozpuszczone.
Kiedyś spałam tylko tak, jak miałam krótkie włosy ;d  Teraz z długimi jest to mniej wygodne, ale czasem jest to u mnie jedyna metoda. Korzystałam z niej na przykład dziś w nocy. Zależało mi, żeby włosy dziś nie wyglądały aż tak fatalnie, a ponadto kiedy się kładłam były lekko mokre. Nie mogłam więc ich związać w żaden sposób, gdyż wilgotne, związane włosy=puch.
Zabezpieczone na noc serum silikonowym 'po całości' nie poplątały się zanadto. Łatwo dały się rozczesać, były proste na czym mi najbardziej zależało. Zdaję sobie sprawę, na dłuższą metę spanie w rozpuszczonych włosach im nie służy, jednak czasem to jedyna opcja dla mnie : )

Teraz wracam do wydrążania avokado, które zamierzam zjeść na kolację i przymierzam się równocześnie z mamą do zamówienia karmika dla ptaszków, chociażby, trafiłam na takie na stronie http://www.sklepogrodniczy.pl/ : ) Pamiętam jak Ola opowiadała mi, że jej dziadek zawsze wiesza jakieś 'dobroci' i jakoś mnie tak tknęło z myślą o tym, że do zimy już niedaleko : )

Jak Wy upinacie włosy do spania? : )

M.

33 komentarze:

  1. Moje po koczku też są spuszone :p Albo warkocz albo rozpuszczone niestety - zwykle zarzucam je do góry :p

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja myję w tygodniu zawsze wieczorem (nie mogę używać suszarki :( ) i w niezależnie czy wyschną całkiem, czy tylko częściowo zbieram je luźno z przodu głowy w tzw. "ananasa", ale zamiast wiązać to jak kitkę z luźnym końcem to drugi raz przeplatam gumkę do połowy zostawiając niby - koczka (pisałam o tym z Olą kiedyś) :) Drugiej nocy związuję w luźnego kucyka troszkę dalej niż całkiem z przodu i w ten sposób na drugi dzień też są loki ;) Na 3 noc związuję jak popadnie, bo na 3 dzień zawsze są upięte (jeśli dotrwają do 3 dnia, bo często myję po prostu co 2 dni :]). Uff...się napisałam ;]

    OdpowiedzUsuń
  3. nie upinam bo strasznie się odgniatam :) - zakochałam się za to w satynowej poduszce <3 wygładza włosy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym chciała jedwabna:d Ale satyna na początek może też coś da skoro Tobie pomaga :)

      Usuń
  4. Bardzo ciekawy post,najwygodniej je związywać na noc luźno;)

    OdpowiedzUsuń
  5. To zależy. Jak idę spać z mokrymi to muszę z rozpuszczonymi, bo inaczej mi nie wyschną. Z Suchymi zazwyczaj rozpuszczonymi, albo w koku - mi się lekko po tym falują, ale na szczęście szybko prostują. W warkoczu śpię tylko wtedy kiedy zrobiłam sobie na wieczorne wyjście francuski i po powrocie do domu nie mam siły na nic oprócz padnięcia na łóżko ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. kiedyś upinałam włosy do snu i warkocz u mnie odpadał, bo włosy miałam przyklapnięte, więc zostawał koczek, który wytrzymywał całą noc. niestety wraz z długością i ciężarem koczek odpada, a po warkoczu mam mega odkształcone i przyklapnięte włosy, więc ich w ogóle nie spinam tylko przerzucam przez poduszkę i tak śpię :D

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie jest coś nie tak z czasem wykonywania czynności. Suszysz 15 minut? Ja mam o wieeele krótsze, suszę 30 minut a i tak końcówki zawsze zostają wilgotne :) I pozostawione przez noc - bo testowałam - rano były całe mokre.
    W nocy nie wyobrażam sobie upinać, bo jest mi niezwykle niewygodnie z czymkolwiek na głowie podczas spania, także mam rozpuszczone. Może to zabawne, ale odkąd mam długie, mój mąż często się w nie plącze gdy kładzie się tuż obok. Gdy będą miały taką długość jak Wasze włosy, to będzie tragedia :) Chyba niebawem zacznę upinać: ale nie mam jeszcze pomysłu jak.. Może jakąś luźną frotką w połowie włosów albo czymś w tym stylu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam mocny nawiew w suszarce, a suszę letnim a nie ciepłym więc to i tak się wydłuża:d
      Gdybym chciała dokładnie wysuszyć w 100 procentach włosy to trwało by to dłużej, ale nigdy nie susze całkiem do końca. Zawsze są lekko wilgotne i schna potem naturalnie:) skupiam się też na suszeniu górnych części włosów,końcówek w ogóle nie susze:)

      Usuń
  8. Olu, czy Twoj kolor wlosow to fioletowa czern?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety nie, zdjęcie po instagramie haha ;d nie mogłam się oprzeć ;d ja mam granatową czerń, po farbowaniu indygo : )

      Usuń
  9. Ja najczęściej śpię w rozpuszczonych i przerzuconych za poduszkę. Rzadko w koku spiętym żabkami. I przyznaję, że moje włosy na drugi dzień też są suche, szorstkawe i w ogóle... Zresztą ostatnio to w ogóle im nie dogodzisz.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam ten sam problem co ty. Po warkoczu sie odkształcają, kok odpada więc zaczęłam robić z nich "parówkę" dużo mniej sie odkształcają i jest bardzo wygodnie :D Gdybym miała warunki, a na razie chociaż jest XXIw to nie dość ze mam w domu szambo to jeszcze wody nie ma w studni i żeby sie umyć polewamy sie woda ze sklepu a co 3 dni jeżdżę do cioci myc włosy no to na pewno myłabym wlosy codziennie rano. Wstałabym nawet i o 3 w nocy żeby tylko była woda :'(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Parówka brzmi ciekawie ;d jak to wygląda?:>

      Podziwiam,że mimo niesprzyjających warunków dbasz o włosy i radzisz sobie ;*pamiętam,jak jeździłam do babci w dzieciństwie na wieś i też się tak robiło. Ma to swój urok, ale rozumiem, że na co dzień to denerwujące : <

      Usuń
    2. Parówka z włosów to nic innego jak założenie kilka gumek na włosy w odstępach po zrobieniu kucyka nie wiem czy wiesz o co chodzi, mam nadzieje że tak :)
      No strasznie denerwuje ten brak wody, ale może po tych wszystkich deszczach i brzydkiej pogodzie choć tyle pożytku będzie że w końcu trochę tej wody sie jednak w studni pojawi.
      Odbiegając troche od tematu co robic gdy skóra głowy swędzi? Podejrzewam że to od tego że rzadko teraz ją myje no ale nie mam na to wpływu:(

      Usuń
    3. Aaa już rozumiem ;d jak byłam mała to mama mnie tak czesała do szkoły;d ale nie wiedziałam, że to się parówka nazywa : )

      Może myjesz głowę łagodnymi detergentami i dlatego? Jeśli myjesz włosy co kilka dni to może warto pomyśleć o czymś z SLS. Polecam szczególnie Isana Urea z mocznikiem. U mnie zawsze pomaga : )

      Usuń
    4. Chyba kupię sobie w aptece cerko gel z mocznikiem tylko nie wiem o jakim stężeniu żeby było bezpiecznie co do "parówki" to tez nie wiedziałam ze to się tak nazywa ale gdzieś sie natknęłam na czyimś blogu na taką nazwę i jakoś tak mi się zapamiętało :)

      Usuń
    5. Polecam na początku 10 procent. Można stosować częściej jakby co :) Ola też sobie kupiła kilka dni temu właśnie ten:)

      Usuń
    6. Szukałam w moich aptekach i nie znalazłam tego żelu i zaczęłam zastanawiać czy nie kupic czystego mocznika, dostanę go gdzies stacjonarnie?

      Usuń
    7. Nie wydaje mi się by dało się to kupić ot w sklepie:( w aptekach też nie dostaniesz czystego mocznika. Nie dało się zamówić tego? Ja to widzę dosłownie w każdej aptece. A jak czegoś nie ma to zawsze można zamówić i jest do odbioru na kolejny dzień:)

      Usuń
    8. Była taka stara pani że mogła źle mnie usłyszeć albo źle wpisała w komputer jak szukała dlatego poszukam jeszcze w innych aptekach ale nie wiem czy bardziej sie nie opłaca kupic po prostu mocznik :/

      Usuń
    9. Jeśli poradzisz sobie z proporcjami to możesz kupić sam mocznik : ) kosztuje grosze. tylko w cerko poza mocznikiem są jeszcze inne składniki, które dobrze działają na skórę głowy.
      Ja bym się nie męczyła i kupiłabym gotowy : )

      Usuń
    10. Przekonałaś mnie :p kupię gotowy :D

      Usuń
  11. Ojj zawsze mam problem z włosami przed snem... na "szczęście" pracuję głównie w nocy, więc te okazje, kiedy śpię wykorzystuję na olejowanie :)

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam dość krótkie włosy, więc nie muszę ich spinać na noc. Jak miałam włosy do pasa to zazwyczaj robiłam koczka:)

    OdpowiedzUsuń
  13. ja normalnie spinam w kucyk i tak idę spać

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie sprawdza się warkocz lub zwykła kitka.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja niestety też myję codziennie mam tak samo jak ty. Na drugi dzień są sucholcami.

    Może jesteśmy sezamowe?

    Nie wiem... wiem jedno ze najlepiej wyglądają umye.

    OdpowiedzUsuń
  16. *karmnika ;)
    Ja zazwyczaj śpię w wysokim, luźnym kucyku i jest ok :)
    I duży plus za dokarmianie ptaków! ;)

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.