piątek, 20 listopada 2015

Dove, Advanced Hair Series, Pure Care Dry Oil, Lekki olejek do wszystkich rodzajów włosów

Kiedy tylko pojawiły się moje problemy z włosami, o których pisałam Wam tutaj http://www.sophieczerymoja.pl/2015/11/jesien-zima-dla-wosow.html w poście o jesienno-zimowych włosach, od razu postanowiłam działać i zmienić pielęgnację.
Pierwszym krokiem były poszukiwania nowego serum silikonowego. Wówczas przeze mnie używany Mythic Oil był zbyt lekki i nie podołał wyzwaniu. Na pewno wrócę do niego na wiosnę. Teraz również zdarza mi się go używać, ale już jako dodatek, a nie podstawowy kosmetyk do codziennego stosowania.
Jego miejsce zajął olejek z Dove.
Nie planowałam kupować konkretnie tego, ale kiedy wieczorem po zajęciach weszłyśmy do Rossmanna pooglądać tego typu kosmetyki, przykuł on moją uwagę, dlatego, że widniała nad nim etykietka "cena na do widzenia". W regularnej cenie widywałam go za około 40 zł, a tutaj był za 15 zł. Żal było nie kupić, chociaż długo się zastanawiałam, analizowałam skład. Zniechęcała mnie parafina w składzie, jednak ostatecznie poszłam z nim do kasy ;d



Zacznijmy przewrotnie nie od strony wizualnej, a właśnie od składu.
Parafina jest bardzo demonizowanym składnikiem w kosmetykach. Ja sama unikam jej w kosmetykach do pielęgnacji twarzy - nie kupuję kremów i innych produktów do twarzy z tym składnikiem, ponieważ zapycha on pory, pogarsza wygląd cery. W kosmetykach do ciała również nie jest to mile widziany składnik, jednak kiedy mam mocno przesuszoną skórę, a reszta składu podoba mi się, to jest szansa, że produkt wyląduje w koszyku.
Na włosach niegdyś parafina nie sprawdzała mi się dobrze, ale było to kilka lat temu. Ciągle unikam tego składnika w odżywkach, maskach, ponieważ uważam, że inne substancje potrafią zdziałać więcej.
Dlaczego więc olejek na parafinie?
Ponieważ potrzebowałam czegoś gęstego, tłustego, czegoś co mocno zabezpieczy włosy. Parafina działaniem przypomina silikony - oblepia włosy, jest również ciężka do zmycia (należy użyć SLS), dzięki czemu nie wyparowuje z włosów, nie znika w ciągu dnia, nie wyciera się w szalik.
Jednym słowem tworzy na włosach długotrwałą warstwę ochronną.
W składzie z interesujących składników poza parafiną znajdziemy: silikon lotny, olejek macadamia, olejek kokosowy, olejek ze słodkich migdałów, olej słonecznikowy, olej palmowy, owoc z owoców granatu, silikon usuwany łagodnym szamponem,kolejny silikon usuwany łagodnym szamponem, dwa silikony lotne, filtr chemiczny chroniący przez UVA i UVB w małym zakresie.

Olejek zapakowany jest w kartonik, na którym widnieją wszystkie informacje, w tym również skład. Sama buteleczka pozytywnie mnie zaskoczyła, ponieważ jest wykonana z grubego, ciężkiego szkła.Wygląda bardzo porządnie i elegancko. Do tego zaopatrzona jest w pompkę, którą można przekręcić w razie potrzeby,jeśli chcemy olejek wziąć np ze sobą. Ja kilka razy go tak nosiłam i nigdy się nie odbezpieczył. Zawartość to aż 100 ml gęstego, złotego olejku. Pompka działa bez zarzutu dozując odpowiednią ilość.
Ja używam jedną pompkę na wilgotne włosy po umyciu. Taka ilość dobrze roztarta w dłoniach wystarcza by dokładnie pokryć końce, a resztki, które zostaną na dłoniach wetrzeć we włosy na długości, również w te nad karkiem, które mają kontakt z szalikiem. Już podczas aplikacji czuć jakie włosy stają się miękkie, od razu można je rozczesać dłońmi. Nawet największe kołtuny i splątania dają się rozplątać.
Kiedy włosy wyschną na mniej więcej połowę ich długości dokładam kolejną pompkę,czasem niecałą.
Nie wyobrażam sobie, żeby aplikować na włosy ilość polecaną przez producenta (4-5 pompek). Moim zdaniem łatwo z tym produktem przedobrzyć i warto zachować zdrowy rozsądek. Stosując dwie pompki nie zauważam obciążenia ani szybszego przetłuszczania.
Dzięki stosowaniu tego olejku już zauważyłam pozytywne zmiany w kondycji włosów - dużo łatwiej się rozczesują, mniej się plątają w ciągu dnia, z czym miałam wielki problem. Również włosy nad karkiem nie są skołtunione, końce są gładkie i miłe w dotyku. Oczywiście dodaje również blasku, miękkości. Ponadto pięknie pachnie, lekko orientalnie, słodko.
Olejek na pewno jest ogromnie wydajny, przez około miesiąc używania właściwie nie widać ubytku.
Jedyny minus jest taki, że częściej muszę oczyszczać włosy szamponem z SLS. Wcześniej robiłam to co około 2 tygodnie. Teraz po ponad tygodniu włosy zaczynają tego wymagać. Nie jest to jednak dla mnie żaden problem szczególnie wobec licznych plusów produktu : )

Uf, nareszcie piątek teraz czas poprzeglądać jakieś sklepy z kosmetykami do włosów w ramach weekendowego relaksu : ) (notabene polecacie coś, co ostatnio dało efekt wow na Waszych włosach?), ale zanim do tego przejdę dopiję kawę (wreszcie spieniłam sobie mleko jak nigdy!;d) i skończę rozpływać się nad ofertami mieszkań (aktualnie wbiłam sobie w google mieszkania mokotów), ponieważ muszę szukać czegoś bardziej z okolic miejsca zamieszkania Narzeczonego ;3

Miałyście ten olejek? : )

25 komentarzy:

  1. Kuszący olejek nie miałam ale widać warto jest się za nim rozejrzeć :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dziękuję:* bardzo mi miło, że Ci się podobają:)

      Usuń
  3. nie miałam, ale chyba kupię po mythic oil ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięęęękne zdjęcia :)
    A efekt wow ostatnich tygodni miałam po nafcie Kosmed z witaminami A + E :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje nafty nie lubią niestety :(

      Dziękujemy:*

      Usuń
  5. Nie miałam, ale kusi do kupienia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Obawiam się, że mnie jednak zbyt mocno by obciążył.
    Szalenie podoba mi się szata graficzna, taka minimalistyczna i przejrzysta.

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie obciąża zastosowany w małej ilości:) nawet na cienkie włosy w ilości jednej pompki dobrze zadziałał:)

      Usuń
  7. Kusi bardzo *.* na moich niskoporach ostatnio świetnie sprawdza się maska l'oreal absolut repair lipidium, ślicznie pachnie i fajnie działa ale można z nią też trochę przesadzić, niemniej jednak polecam :) ps. piękna tafla <3 J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah tą maskę chciałam kupić nieraz,ale zawsze szkoda mi pieniędzy:)

      Dziękuję:*

      Usuń
    2. A ja z kolei nie jestem zbyt zadowolona z tej maski.. Myślę, że jej cena jest nieadekwatna do jej jakości.. Uzyskałam lepsze efekty po zwykłych odżywkach niż po tej masce. Zdecydowanie polecam pieniążki przeznaczyć na jakiś inny produkt ;)

      Usuń
  8. Jutro pędzę do Rossmana, może będzie jeszcze w promocji :)

    Ogólnie bardzo podoba mi się, jak napisałaś notkę- przykucie szczególnej uwagi na skład w pierwszej kolejności a dopiero później rzeczy typu aplikator, zapach. Dla mnie osobiście skład jest ważniejszy od całej pozostałej otoczki dot. kosmetyku, także bardzo miło czyta mi się recenzje, gdzie przykładana jest uwaga do INCI :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, że Ci się spodobało:) w przypadku olejku, który może budzić kontrowersje ze względu na parafinę właśnie postanowiłam najpierw rozwiać wątpliwości składowe:)

      Usuń
  9. Ja Parafiny nie lubię tylko w kosmetykach do twarzy, na resztę mi naprawdę nigdy krzywdy nie zrobiła.

    OdpowiedzUsuń
  10. Masz cudne włosy, pięknie błyszczą. A kolor - rewelacja. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Jaki kierunek studjujesz razem z Olą?

    OdpowiedzUsuń
  12. piękne włosy!
    co do olejku, czuję się bardzo skuszona, ale napisałaś że parafinę zmyją jedynie SLSy, więc jeśli chcę olejować włosy co mycie (co 2 dni) to żeby olej przeniknął do wnętrza muszę włosy najpierw umyć szamponem z SLS tak? Myślę, że w tym wypadku najlepszym wyjściem było by po prostu ograniczenie olejowania do 1 razu w tygodniu..ale trochę to rzadko, mimo że mam włosy niskoporowate, już w miarę zdrowe..poważna sprawa :D
    co do hitów ostatniego czasu - u mnie olej babassu (słynna nivea long repair go zawiera i wycofana już isana różowa, oba hity włosomaniaczek) i maska insight anti-frizz <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Parafina nie oblepia włosów na tyle, żeby nic przez to nie mogło się przedostać :) jest dużo olejków typowo do olejowanie np indyjskich, które zawierają parafinę, więc nie sądzę, żeby było konieczne usuwanie parafiny z włosów przed olejowaniem :)

      Usuń
  13. Piękne włosy :) Zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Niestety wszystkie olejki poza CHI i kokosowym przetłuszczają moje włosy :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Na moich włosach efekt wow daje odżywka Cece of Sweden z olejkiem arganowym :)
    http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=63712 - dokładnie ta ;)
    Maski też używałam, ale bardziej polecam odżywkę z tej serii :)

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.