środa, 23 grudnia 2015

Planete Organica, Maska toskańska

Po oczarowaniu maską marokańską, postanowiłam za Waszymi poradami skusić się na kolejną. Padło na toskańską ze względu na oliwę z oliwek w składzie. Jednak kolejne również będą moje, póki co jestem zachwycona tymi maskami.


... i tu już zdradziłam moją opinię o toskańskiej ; d
Maska zamknięta jest w plastikowym słoiczku o pojemności 300 ml z odkręcaną nakrętką. Sama maska ma kolor jasnozielony, pachnie świeżo, lekko orientalnie, egzotycznie i nieco słodko.  Zapach jest niezwykle przyjemny i długo pozostaje na włosach po myciu. Mnie bardzo przypadł do gustu. Podoba mi się bardziej niż zapach marokańskiej.
Maska ma również bardzo gęstą konsystencję, która jest śliska, maślana i dobrze się rozprowadza :) Wystarczy niewiele by pokryć całe włosy. Nie spływa i na pewno nie ześlizgnie się przypadkiem z dłoni. Dzięki temu jej wydajność oceniam na 6 z plusem.
Działanie jest bardzo podobne do poprzedniej. Również świetnie działa na włosy. Nakładam ją zwykle na 10 minut. Czasem na dłużej. Właściwie w każdym wypadku sprawdza się dobrze, ale trzymana dłużej jeszcze bardziej wygładza.
Nałożona przed myciem na pół godziny niesamowicie zmiękcza, powoduje, że kosmyki stają się aksamitne w dotyku i miękkie niczym kaszmir.
Lekko ułatwia rozczesywanie, na pewno nie plącze. W ciągu dnia włosy również plączą się mniej, nie muszę tak często sięgać po szczotkę. Włosy po jej użyciu są gładkie, lśniące i śliskie. Wyglądają zdrowo aż po same końce. Działa również na włosy bardziej zniszczone, tak jak właśnie moje końcówki, które są lekko przesuszone - po jej użyciu są dociążone i gładkie. Odczuwalna jej miękkość i mięsistość. Nie wpływa na przetłuszczanie, wręcz przeciwnie. Moim zdaniem są po niej bardziej puszyste, lekkie, ale nie tak negatywnie.
Powinna się sprawdzić dla włosów nisko i średnioporowatych. Czytałam również opinie, że na włosach zniszczonych spisuje się świetnie, tak więc każdy ma szansę się w niej zakochać. Właścicielki cienkich kosmyków również mogą się nią zainteresować ze względu na lekkość.

W składzie same dobroci:
Oliwa z oliwek, olej organiczny z trawy cytrynowej, olej z pestek winogron, ekstrakt z owoców granatu, olej ze słodkich migdałów, wyciąg z trzciny cukrowej, dwa emolienty (cetearyl alcohol, glyceryl Stearate), lekki silikon, antystatyki, dwa lekkie silikony.

Cena to około 25 zł, czasem w granicach 30 zł. Dobrze polować na promocję. Możecie być pewne, że po zastosowaniu maski nie pożałujecie i nie będziecie miały na myśli żadnych utyskiwań, centrum odszkodowań i chęci obdarowania nią swoich koleżanek, bo u Was się nie sprawdziła : )

12 komentarzy:

  1. Opis jest bardzo zachęcający :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie zakupię taką maskę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oooo matko tyle dobrego o niej słyszałam, w końcu muszę zrobić zamówienie online na jakiejs stronie bo tyyyyle rzeczy sie uzbieralo:D

    Pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
  4. ależ kusisz tymi cudeńkami ! kolejna maska dopisana do list :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę spróbować :)

    Wesołych! :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Widziałam ją u Anwen i mam na nią ogromną ochotę :D Aż jestem ciekawa jakby zadziałała u mnie :)
    Wesołych Świąt, Kochane! :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę olejek z marakui, uwielbiam <3 A maska bardzo mnie kusi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również dzięki Tobie go kupiłam ;d na razie jestem zadowolona ;) ale to dopiero tydzień używania ;d

      Usuń
  8. Jak zmiękcza to ja podziękuję, nie lubię mieć miękkich włosów ;D

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.