piątek, 11 grudnia 2015

Le`Maadr Laboratoires, A, Łagodząca woda micelarna

Jeszcze kilka miesięcy temu myślałam, że idealnym, niezastąpionym płynem micelarnym jest ten z Garniera. Był moim ulubieńcem i nie szukałabym niczego na jego zastępstwo.
Ale następca sam wpadł mi w ręce, dzięki współpracy z marką Le`Maadr Laboratoires.
Wielki plus za dużą butelkę, która ma pojemność aż 500 ml, czyli tyle co ulubiony Garnier plus dodatkowe 100 ml. Dla mnie bardzo ważna jest duża pojemność, ponieważ nie lubię często kupować takich produktów, jestem zapominalska i potem nagle okazuje się, że kosmetyk się skończył ;c
Opakowanie to duża, plastikowa butelka z zamykaniem. Opatrzona jest etykietą w kolorach różu i szarości. Całość wygląda całkiem elegancko, trochę aptecznie.
Pisanie posta przyszło mi nieco z trudem, ponieważ przeglądam sobie akcesoria pod kątem meblowania mieszkania i zegar ścienny, imitujący płytę winylową (dorwałam go na stronie https://www.bellodecor.com.pl/) po prostu skradł moje serce ;d! Gdybym miała go kupić to nie wyobrażam sobie żadnej innej wersji kolorystycznej tylko czarno-biała, jest taki piękny ;c)


Płyn ma konsystencję wody, jest rzadki, płynny. Nie wyczuwam w nim żadnego intensywnego zapachu - jest raczej neutralny, łagodny dla nosa. Typowy zapach aptecznych kosmetyków bezzapachowych.
Kosmetyk okazał się bardzo wydajny. Używam go codziennie wieczorem do demakijażu, czasem również rano do odświeżenia skóry po nocy. Po prawie trzech miesiącach stosowania zostało go jeszcze połowa. Na pewno spokojnie wystarczy do lutego.
Jeśli chodzi o właściwości - spełnia wszystkie swoje funkcje. Nie mam mu nic do zarzucenia. Oczyszcza skórę bardzo dokładnie, usuwa z niej wszystkie zanieczyszczenia, makijaż. Nie ma problemu by zmyć nim zarówno podkład, jak i cienie, eyeliner czy tusz do rzęs. Ze wszystkim radzi sobie bardzo sprawnie i szybko. Kolejną pozytywną stroną jest kompletny brak podrażnień. Moje oczy po demakijażu innymi płynami bywały zaczerwienione, czasem szczypały - tutaj nigdy to nie miało miejsca. Podobnie twarz - kiedy jest podrażniona po retinoidach bardzo łatwo jej zaszkodzić nieodpowiednim kosmetykiem. Płyn, o którym dziś mowa nigdy nie podrażnił mi skóry, nie spowodował zaczerwienienia czy dyskomfortu.
Mam wrażenie, że produkt ten dzięki swojemu składowi dba o skórę w bardzo delikatny sposób nie wysuszając, a wręcz napinając lekko skórę.
W składzie same dobroci: woda, sok z aloesu, gliceryna, panthenol, alantoina. Wszystko to łagodzi i koi podrażnienia.

cena za 500 ml to około 29 zł.

M.

19 komentarzy:

  1. Faktycznie ma dobry skład :) Mogłabym się z nim polubić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej dziewczyny, widzialam w komentarzach u Anwen, ze ktos zasugerowal, abyscie zaznaczaly imiennie kto odpowiada w komentarzach, bo potem nie wiadomo z ktora z was sie rozmawia :). Nie wiem, dlaczego ta osoba nie napisala wam tego wprost tutaj, ale mysle ze to dobra sugestia, bo czasami tez mialam problem, ze post niby napisany przez Monike/Ole, ale na komentarze odpowiadala chyba druga autorka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za uwagę ;)
      posty są podpisywane zawsze inicjałem na końcu;)
      na komentarze zawsze odpisuje ja, a Ola tylko na te pod swoją niedzielą ewentualnie pod postem, który napisze ;)

      Monika : )

      Usuń
  3. Moniko, ostatnio pod ndw pisalas o oddaniu komus wlosow, juz nie zapuszczasz swoich? Bo zawsze twierdzilas ze sa wciaz za krotkie :p, chyba ze mialas na mysli ze nie dasz ich w rece pierwszego lepszego fryzjera :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Nie, nie ;d Póki co nie zamierzam oddać włosów, gdyż mam cel zapuszczać je jeszcze co najmniej przez rok : )
      Chodziło tutaj o fryzjera ; d ciągle nie podcięłam końcówek od września w sumie, bo nie mam zaufanego fryzjera

      M.

      Usuń
    3. Piszesz czesto, ze twoje wlosy rosna bardzo wolno, jednak ja widze ogromna roznice po zdjeciach w ciagu ostatnich miesiecy :). Ty pewnie tego nie dostrzegasz, bo widzisz je na codzien :). Jeszcze niedawno marzylas o wlosach do talii, a teraz chyba sa juz nawet dluzsze?

      Usuń
    4. No właśnie ja nie widzę, żeby były dłuższe:< na zdjęciach tak z miesiąca na miesiąc to też mała różnica ;d
      na przełomie ostatniego półrocza to mało mi właśnie urosły chyba.

      teraz są w sumie do talii, dłuższe nie :)

      M.

      Usuń
  4. Skończył mi się właśnie płyn micelarny i musze kupic nowy. Waham się jednak nad tym z Garniera a z cera plus, do tego jeszcze teraz ten polecasz i juz sama nie wiem :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I garnier i ten są świetne :) obydwa polecam, nie zawiedziesz się : )

      M.

      Usuń
  5. Ja płyny micelarne używam tylko do przemywania twarzy rano. Do demakijażu jednak wolę zwykłe żele.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A powinno się robić odwrotnie :)

      Usuń
    2. A powinno się robić odwrotnie :)

      Usuń
  6. Będę mu się musiała przyjrzeć przy najbliższej okazji :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem uzależniona od klasycznej Biodermy, ale może przyjrzę się temu płynowi jak spotkam go na jakiejś promocji.

    OdpowiedzUsuń
  8. Tez myslalam, ze Garnier jest niezastąpiony. :D kupiłam z ciekawosci Lirene z błekitną algą w Rossmanie. Szczerze polecam, 400 ml za ok. 18 zł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też dobra cena i pojemność :) Muszę zobaczyć w Rossmannie ;)

      M.

      Usuń
  9. Dopiero zaczynam z płynami, koniecznie będę miała go w pamięci :)

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.